fbpx

PRZYGOTOWANIA DO WYJAZDU

Zanim wyruszyliśmy w podróż po Ameryce Południowej, minęło… 1,5 roku.

3 grudnia 2019
Nowoczesne statki mają taki bajer, że da się sprawdzić, gdzie są za darmo w internecie. Nasz pięć dni temu był w okolicy Azorów. Potem kontakt się urwał.

25 listopada 2019
Delica rusza w podróż z Rotterdamu do Cartageny. Krosno-Gliwice-Drezno-Masseik-port w Rotterdamie. Pierwsza tak długa trasa bez awarii. Formalności w porcie trwają 10 minut. Delica w konterze.

24 listopada 2019
Dzień do wyjazdu, jedziemy z Szymonem na test wyciągarki do Czarnorzek, a wyciągarka nie działa. I dawaj z Szymonem z powrotem na garaż. Podłubał, podłubał i zadziałała. Ale po chwili patrzy pod maskę.
– Co, do chuja. Co tu się tak leje?
Bierze na palec, smakuje.
– Słodkawe. Jak słodkawe to płyn chłodniczy. Nie ma chuja, pompę wody wam rozjebało i płyn chłodniczy się leje i pryska.
Dzwonimy do mechanika, który wcześniej wymieniał paski od alternatora. Może za mocno je naciągnął i coś strzeliło?
– Dzień dobry, czy nie rzuciły się panu w oczy rozpryski płynu chłodniczego? Bo słodkawe.
– Słodkawe? Aaaa. Na koniec dnia przyszedł sąsiad w gumiakach. Najebany. Potknął się i rozlał pepsi.

Uff. Jedziemy dalej!

Koniec października 2019
Kolektor wymieniony. Została tylko kosmetyka. Decydujemy, że jedziemy za miesiąc!

Październik 2019
Trzeba by tylko wymienić kolektor. Jest akurat taki jeden mechanik, podobno w porządku.

Dziesięć dni później.
– No, kurwa, chłopaki, ja nie wiem, dlaczego to tak trzyma. Próbuję odkręcić. Nie idzie.

A za oceanem kłopoty. Coraz gorzej w Wenezueli, strajki w Ekwadorze, Kolumbii, Boliwii.

A śruby dalej nie puszczają. Rezygnujemy, czekając, co się wydarzy.

Wrzesień 2019
Tysiąc wątpliwości dalej, sto przekleństw dalej, kilku mechaników dalej, skrzynia działa! Szymon z kolegą znajdują powód usterki. Wypięła się wtyczka od sterownika.

Jedziemy dalej!
To co, może jednak do tej Kolumbii?

28 września zaklepujemy termin wysyłki samochodu. Kontenerowiec ma odpłynąć z Rotterdamu pod koniec października

Sierpień 2019
– Sześć klocków za regenerację skrzyni biegów. Trzeba szybko potwierdzić – mówi kolejny mechanik.
– A dajecie gwarancję, że będzie działać?
– Pewnie, jak nie będzie, to przyjedziecie.
– Z Kolumbii?
Kupujemy używaną za niecałe dwa. Trzeba sprawdzić, czy działa.
Kirgistan? Rumunia?
Czechy.
Na wyjeździe z Brna coś się psuje.
– Wydaje mi się, że chyba jedziemy cały czas na jednym biegu.
Delica przechodzi w tryb awaryjny. Kilkaset kilometrów do Krosna przejeżdżamy na trójce, zatrzymując się co godzinę, dwie.
– A może by ją tak sprzedać? Albo zostawić na zimę? Może byśmy pojechali do Azji? Motorki sobie kupili?

25 lipca 2019
Jedziemy do Rumunii! Opcja bezpieczna, Kirgistan jednak trochę za daleko. Zabieramy ponton, chcemy popływać po Delcie Dunaju i wrócić przez Odessę. Na Podkarpaciu pada, na Słowacji pada, Węgry witają nas słońcem. Mijamy granicę. Mijamy Miskolc. Dziurawa wiejska droga wije się w kierunku bukowego lasu.
– Co jest, do chuja?
Delica zatrzymuje się. Nie chce odpalić. Sprawdzamy jak po węgiersku będzie mechanik i automatyczna skrzynia biegów.
Wracamy do Polski trzy dni. Skrzynia się przegrzewa. Omijamy duże podjazdy. Tylna klapa jest cała czarna. Wydech?

Wdech. I wydech.

Maj 2019
A może by tak pojechać do Kirgistanu? Taki test by się przydał.

9 stycznia 2019
Nie ruszamy. W czerwcu za dużo wesel. No to w lipcu! No, może w sierpniu.

8 stycznia 2019
Odpoczywamy na Cyprze. Leje. W barze „Afrodyta” pijana Brytyjka cedzi przez zaciśnięte protezy: – Jak mieszkam tu 13 lat, tak nie pamiętam, żeby tak padało!

W nocy burza. Prawie odfruwamy z namiotami, które rozbiliśmy na klifie blisko półwyspu Akamas. Dookoła pusto, słychać tylko przerażone kozy, które ktoś chyba porzucił.
Za trzy miesiące ruszamy!

1 stycznia 2019
Mieliśmy być w Kolumbii, jesteśmy w Bardejovskich Kúpelach. Nie pojechaliśmy Deliką, bo baliśmy się, że nie dojedzie.

Piwo, whisky, wino, maluszek, śliwka 70 proc., grzane wino, becherowka, maluszek, śliwka 70 proc. Słowacki Freddy Mercury. Paw.

25 lipca 2018
Na przeglądzie stukot młotków.
– Oho, znowu coś wypadło. Ale dziurawy samochód!
Poznajemy Szymona.
– Macie szczęście, że w ogóle dojechaliście na warsztat. Mógł się rozpaść po drodze – mówi mechanik. Chyba po prostu nas polubił, bo przez kolejne 16 miesięcy pomaga przy naprawach Deliki. Wymieniamy przedni most, skrzynię biegów, większość układu wydechowego, regenerujemy ramę i podwozie, eliminujemy (?) problemy z elektryką. My, znaczy Szymon oraz inni cudotwórcy. Deliko, mamy cię serdecznie dość.

12 lipca 2018
Kupiliśmy Delikę, wymarzony samochód terenowo-wyprawowy, co ma umieć wszystko i nigdy się nie zepsuć. Wygląda pięknie, niepowtarzalna okazja, podobno „można wsiadać i jechać do Azji”.